wejście

welcome

News

Zanim wyciągniesz rękę (po)daj dłoń – czyli o pozyskiwaniu darczyńców. Pierwsze seminarium fundraisingowe w Łodzi!

Zapraszamy Was na bezpłatne seminarium fundraisingowe Zanim wyciągniesz rękę (po)daj dłoń, czyli o pozyskiwaniu darczyńców. Wydarzenie odbędzie się 12 września 2014 r. w Łodzi. W czasie seminarium chcemy zaprezentować narzędzia i obszary fundraisingu, które pozwalają efektywnie pozyskiwać środki na misję organizacji. Przedstawimy możliwości fundraisingu i ścieżki, które prowadzą do osiągnięcia trwałych rezultatów.

Nasze wydarzenie będzie składać się z dwóch części: pierwszą stanowią wyjątkowe warsztaty, które dla uczestników poprowadzą czołowi polscy fundraiserzy oraz członkowie DFRV (Niemieckiego Stowarzyszenia Fundraisingu). W trakcie drugiej części odbędzie się debata na temat budowania przez organizacje społeczne relacji z darczyńcami.

Co zyskasz, będąc na seminarium:

  • Poznasz narzędzia fundraisingowe, które pomogą Twojej organizacji realizować misję;
  • Przetestujesz jedno z nich w praktyce;
  • Spotkasz czołowych polskich i niemieckich fundraiserów.

Nasze wydarzenie będzie okazją do spotkania osób mających różnorodne doświadczenie w działaniach fundraisingowych. Wśród gości będą:

Becky Ann Gilbert – Członkini DFRV, pracuje w Europejskiej Szkole Zarządzania i Technologii. W 2005 r. założyła Sekcję Fundraisingu Na Rzecz Kultury i Sztuki. Była konsultantką ds. PR w amerykańskim Ministerstwie Kultury i w Smithsonian Institution w Waszyngtonie. Zarządzała działem fundraisingu w Deutsche Museum w Monachium, gdzie była odpowiedzialna za pozyskiwanie darowizn, sponsorów i sympatyków. Kierowała działem komunikacji Domu Kultur Świata w Berlinie.

Miriam Wagner-Long - ukończyła Zarządzanie Organizacjami Non-profit, od kwietnia 2014 r. jest wiceprzewodniczącą DFRV. Swoje zainteresowanie fundraisingiem rozwijała w USA, gdzie pracowała z organizacjami non profit przez 7 lat. Oddolne inicjatywy oraz wydarzenia wzmacniające relacje z darczyńcami (friendraising) są jej specjalnościami. Zarządza działem non profit w Agentur Zielgenau GmbH.

Sylwia Kobayashi – Coach, Konsultant i Fundraiser z ponad 20 letnim doświadczeniem w marketingu i fundraisingu. Na własnej skórze sprawdziła jak działa (lub nie) proszenie o darowizny darczyńców indywidualnych (na ulicy – F2F, w listach – DM, przez Internet, telewizję lub osobiście), a także sprawdziła jak zawierać efektywne partnerstwa korporacyjne. Namawia organizacje do strategicznego planowania, do testowania i do przeliczania planów na konkretne budżety. Prowadzi Pracownię Coachingu i Fundraisingu SENTIO bo wierzy, że polskie NGO’sy mogą być bogate i robić to o czym marzą.

Martyna Żak – założycielka Instytutu Fundraisingu, konsultant i trener. Od ponad 15 lat związana z branżą marketingu oraz fundraisingu. Pracowała w największej na świecie, prywatnej organizacji non-profit: Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce, gdzie pełniła funkcję Dyrektora Marketingu i Fundraisingu. Specjalizuje się w fundraisingu skierowanym do darczyńców indywidualnych oraz firm, ze szczególnym uwzględnieniem kampanii marketingu bezpośredniego oraz kampanii multichannelowych. Obecnie prowadzi Instytut Fundraisingu w Polsce.

Rafał Górski – prezes Instytutu Spraw Obywatelskich i Grupy INSPRO Sp. z o.o. Specjalizuje się w dobrym zarządzaniu i wprowadzaniu zmian w każdych okolicznościach. W pracy menedżerskiej, coachingowej i szkoleniowej wykorzystuje idee, metody oraz narzędzia pochodzące z różnych światów, m.in. biznesu, organizacji społecznych, sportu, zakonów i wojska.

Robert Kawałko – Od 2000 roku prowadzi firmę doradczą specjalizującą się w PR, fundraisingu, szkoleniach i doradzaniu organizacjom. Jest inicjatorem i współzałożycielem Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu, pełnił funkcję wiceprezesa Europejskiego Stowarzyszenia Fundraisingu. Doradza działom fundraisingu w kilku organizacjach pozarządowych, publikuje artykuły i poradniki.

Jakub Sobczak – Jest założycielem pierwszej polskiej platformy społecznościowego finansowania ciekawych inicjatyw – PolakPotrafi.pl, dzięki której pozytywnie udało się sfinansować ponad 400 projektów na łączną kwotę prawie 4 000 000 PLN. Jest miłośnikiem krótkofalarstwa, języków obcych, a także lotnictwa – wkrótce planuje zostać pilotem. W życiu kieruje się regułą „Twoje myśli kreują Twoją rzeczywistość”.

Franciszek Niemyski – kierownik zespołu fundraiserów Gnyszka Fundraising Advisors, networker Towarzystwa Biznesowego Warszawskiego. W pracy fundraisera korzysta z ponad 8-letniego doświadczenia działalności w szerokim spektrum organizacji pozarządowych. Specjalista od networkingu, prowadzi spotkania trzech grup Towarzystwa Biznesowego w Warszawie i wspiera rozwój grup networkingowych w całej Polsce. Pomysłodawca i realizator spotkań z cyklu Business Evening oraz Klubu Towarzystw Biznesowych. W przeszłości zawodowo związany również z samorządem terytorialnym.

Chcesz wiedzieć więcej? Możesz przejść do STRONY KONFERENCJI bądź zapisać się już teraz!

 


weź udział

 

Patroni_Seminarium_FR

 

więcej
Branże przyszłości ekonomii społecznej – od śmieci i energii po ekonomię bez pieniądza

Gospodarowanie odpadami, lokalna ekonomia społeczna, bartery i społeczne sieci wymiany. Przyjrzyjmy się tendencjom zmian, jakie będą zachodzić w polskiej ekonomii społecznej – pisze Kamil Fejfer dla portalu Ekonomiaspoleczna.pl .

O tym, jak trudne jest prognozowanie dotyczące przyszłościowych zawodów można przekonać się, nawet pobieżnie przeglądając artykuły, które odwołują się do tej tematyki. Co prawda istnieje sporo opracowań, które ją podejmują, jednak większość z nich ma charakter anegdotyczny. Spora część odwołuje się do badań, które zostały przeprowadzone na zagranicznych rynkach pracy. To powoduje, że bardzo często mamy do czynienia z niejasnymi, obarczonymi dużym marginesem błędu, domysłami.

Czytaj również: Dokąd zmierza ekonomia społeczna, tego samego autora.

Dr Łukasz Arendt z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych wyjaśnia, że prognozowanie popytu na zawody przyszłości nie jest proste. Zwłaszcza, jeżeli chce się wyjść poza intuicyjne domysły. – Trudności w przewidywaniu zawodów przyszłości polegają między innymi na tym, że nie dysponujemy twardymi danymi statystycznymi na ten temat. Musimy opierać się na danych jakościowych, a nie ilościowych – stwierdza.

Foresight. Warto przewidywać

Łukasz Arendt podkreśla jednak, że warto jest robić tego typu przewidywania. Jednym z instrumentów wiarygodnych i pomocnych w ustaleniu zawodów oraz nisz, które zostaną zagospodarowane, są tak zwane foresighty.

Jest to metoda przewidywania, polegająca na prowadzeniu dyskusji w gronie naukowców, przedstawicieli władzy, biznesu, mediów oraz organizacji pozarządowych. W Polsce próby stworzenia takich dokumentów pojawiły się dopiero kilka lat temu. W kontekście rynku pracy warto zwrócić uwagę chociażby na „Foresight kadr nowoczesnej gospodarki” stworzony w 2009 roku przez Państwową Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.

Przyszłość rynku pracy w Polsce i ekonomia społeczna

Sprawy jednak komplikują się, kiedy spróbujemy przenieść trendy w rozwoju rynku pracy na ekonomię społeczną. Wyróżnikami działań w tym sektorze są między innymi demokratyczne zarządzanie podmiotami, odpowiedzialność ekologiczna, czy przyczynianie się do spójności społecznej. Tradycyjny biznes, nastawiony głównie na zysk, nie musi przejmować się tego typu kwestiami, więc to z jego strony głównie będzie rozwijał się popyt na zawody specjalistyczne. Wyjątkiem może być tutaj energetyka prosumencka, która w przyszłości będzie generować wiele zielonych miejsc pracy, również tych specjalistycznych (Pisaliśmy o na ten temat w Dokąd zmierza ekonomia społeczna?).

Jak zwraca uwagę Arendt, w podmiotach ekonomii społecznej zatrudnienie znajdować mogą osoby, które często nie dysponują wyższym wykształceniem. Patrząc więc na to, co będzie pożądanym zawodem przyszłości należy „odsiać” te, które efektywnie wchłonie tradycyjny biznes. Nadal jednak pozostanie sporo przestrzeni, w których mogą operować osoby bez dużego doświadczenia zawodowego, czy wykształcenia. W dalszym ciągu będą też zwiększały się możliwości pracy dla tych, którzy szukają innych niż jedynie finansowe benefitów z pracy.

Gospodarowanie odpadami. Niemal pewny rozwój

Wiele badań skazuje na to, że w Polsce będą rozwijać się „zielone miejsca pracy”. Doskonałą niszą dla ekonomii społecznej będzie na pewno gospodarowanie odpadami i zwiększenie znaczenia recyklingu.

Według raportu „Tworzywa sztuczne – Fakty 2013” przygotowanego na zlecenie Stowarzyszenia Producentów Tworzyw Sztucznych Plastics Europe w 2012 roku, w krajach Unii Europejskiej oraz w Norwegii i Szwajcarii recyklingowi poddano 6,6 mln ton tworzyw sztucznych, czyli 23,6% odpadów wyprodukowanych w tym czasie na kontynencie. W tym samym czasie 35,6% odpadów zostało wykorzystanych jako źródła energii, a nieco ponad 38% było składowanych. W sumie recykling i odzysk energii z tworzyw sztucznych osiągnął w 2012 roku poziom prawie 62%.

Proekologiczny trend pozyskiwania energii z odpadów i wzrost znaczenia recyklingu tworzyw sztucznych utrzymuje się przynajmniej od 2006 roku. Produkcja tworzyw sztucznych w Europie nie osiągnęła jeszcze wartości sprzed kryzysu, ale wciąż wzrasta.

Warto przy tym zwrócić uwagę również na trudno mierzalny, ale istotny komponent świadomości społecznej oraz mody na proekologiczny tryb życia. Można przytoczyć przykłady choćby takich akcji społecznych jak targi „Przetwory”, podczas których prezentowany jest „design z odzysku”. Nie należy bagatelizować tego typu inicjatyw, ponieważ mają one bardzo silną funkcję kulturotwórczą.

Ekologia i pomoc

Przykładem tego, w jaki sposób ekonomia społeczna może wkraczać w takie obszary, jak gospodarowanie odpadami, jest stowarzyszenie EKON. Jego działania koncentrują się na aktywizacji zawodowej i tworzeniu miejsc pracy dla osób najbardziej zmarginalizowanych na rynku pracy, czyli chorych psychicznie. W 2013 roku ok. 200 osób znalazło zatrudnienie w „zielonych miejscach pracy”. Kolejne 1200 osób zostało zatrudnionych w firmach na terenie całego kraju.

Na rozwój ekonomii społecznej w branży ochrony środowiska zdaniem Marty Jabłońskiej, prezeski stowarzyszenia, wskazują dwa zjawiska. – Po pierwsze, śmieci nie są zbyt dochodowym biznesem – mówi Jabłońska. Tradycyjny biznes będzie więc raczej stronił od tego typu działalności. Prezeska stowarzyszenia zwraca również uwagę na wymogi prawa unijnego, które nakłada i będzie nakładać coraz bardziej restrykcyjne limity dotyczące recyklingu.

Lokalna ekonomia społeczna

Gmina Bałtów leży w województwie świętokrzyskim w powiecie ostrowieckim. Dzisiaj, jak mówi Jarosław Kuba ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Gminy Bałtów „Bałt”, w gminie nie pracują jedynie ci, których sposobem na życie jest niepracowanie, a poziom bezrobocia w gminie porównuje do poziomu bezrobocia w Holandii. Sytuacja w tym miejscu wyglądała o wiele gorzej w 2001 roku. Wtedy bezrobocie znacznie przekraczało 30%. – Generalnie sytuacja była dramatyczna. Mieliśmy do czynienia z bardzo wysokim bezrobociem, ale też samorząd, nie był przygotowany na sprostanie wyzwaniom – stwierdza Jarosław Kuba. Dzisiaj w gminie jest już zupełnie inaczej (o historii działalności Stowarzyszenia „Bałt” czytaj w Atlasie Dobrych Praktyk Ekonomii Społecznej).

Dzisiaj w gminie Bałtów działa sieć podmiotów ekonomii społecznej. Praca stowarzyszenia stworzyła środowisko, które przyciągnęło tradycyjny biznes. Jak podkreśla Kuba, taki sukces był możliwy dzięki zaangażowaniu lokalnych mieszkańców, którzy są ekspertami w dziedzinie swojego regionu. Projekty podobne do działań stowarzyszenia „Bałt” mogą być receptą na problemy społeczności lokalnych, które borykają się z dużym bezrobociem. – Ekonomia społeczna jest jednym z dobrych pomysłów na to, żeby prowadzić przemyślaną politykę rewitalizacji społeczności – stwierdza. – Myślę, że jest o tyle ważna, że tworzy swoją pozycję w oparciu o szeroko pojęte partnerstwa: samorządów, sektora gospodarczego i społeczny. Możliwość skuteczniejszego działania jest o wiele, wiele większa niż w przypadku działania zamkniętego w jednej instytucji, sektorze, czy regionie – dodaje.

Turystyka w cenie

Trudno jest jednoznacznie zdefiniować przyszłość lokalnej ekonomii społecznej w odniesieniu do konkretnej branży. Jak zauważył Jarosław Kuba, gospodarczy i społeczny potencjał niewielkich regionów mogą dostrzec sami mieszkańcy znający najlepiej miejscowe zasoby. To od ich decyzji może zależeć kierunek rozwoju. – Obszary, które mogą się rozwijać to na przykład praca związana z dziedzictwem obyczajowo-kulturowym i historycznym. Do tego wymieniłbym gospodarstwa agroturystyczne, farmy ekologiczne. Wszystkie te nisze mogą być świetnie zagospodarowane przez sektor gospodarki społecznej – wymienia. I dodaje, że w branży turystycznej może pracować niemal każdy.

Jarosław Kuba zwraca również uwagę na inną, mniej związaną z lokalną działalnością niszę, która w przyszłości będzie generować miejsca pracy w ekonomii społecznej. – Przyszłość widzę również w szeroko rozumianej działalności twórczo-artystycznej. Dzisiaj wciąż jest to w Polsce mało wyzyskany obszar. Ma na myśli na przykład sztukę użytkową, przedsięwzięcia, które dzięki recyklingowi już wytwarzają i będą wytwarzać designerskie przedmioty.

Inne formy ekonomii społecznej

Jedną z gałęzi ekonomii społecznej, do której literatura fachowa wciąż przywiązuje niewielką wagę, są społeczne formy wymiany doświadczeń i czasu (czasem nazywane ekonomią współdzieloną). Powodów pomijania przez fachowe opracowania tych często nieformalnych przejawów ekonomii społecznej może być kilka. Po pierwsze bardzo trudno jest postawić jasną granicę, gdzie kończy się koleżeńska/sąsiedzka uprzejmość, a gdzie zaczyna się ekonomia społeczna. Po drugie istotny może być częsty brak formy prawno-instytucjonalnej tego typu wymiany. Trzecia kwestia, to problem badawczy: trudno jest zmierzyć przepływ usług, które są niemal z definicji niemierzalne.

Za jedną z form takiej ekonomii społecznej można uznać coachsurfing, czyli możliwość przenocowania kogoś w swoim mieszkaniu w zasadzie bez oczekiwania zapłaty. Z tej formy wymiany korzystają głównie ludzie młodzi, którym zależy na oszczędzeniu podczas wakacji. Coachsurfing ma również walor społecznej i międzykulturowej integracji – często nocuje się u osób z innych krajów, czy regionów kraju. Pośredniczeniem w coachsurfingu trudnią się specjalne portale internetowe.

Podobnie działają portale carpoolingowe, tj. takie, które umożliwiają nieznanym sobie osobom podróżowanie tym samym samochodem w określonym kierunku. W tym przypadku zazwyczaj mamy do czynienia z pewną formą zapłaty: osoby, które oferują możliwość podwiezienia kogoś oczekują w zamian na przykład „dorzucenia się” do benzyny. W tej aktywności ważna jest obopólna korzyść oraz, podobnie jak w przypadku coachsurfingu, walor integracyjny. Często osoby, które korzystają z tego typu ofert, później utrzymują kontakty z ludźmi poznanymi podczas podróży.

Nauczę cię grać na gitarze, a ty pomaluj mi pokój

Kolejną ciekawą formą ekonomii współdzielnia może być forma wymiany doświadczeń. W internecie i na portalach społecznościowych bez trudu można znaleźć oferty „nauka za naukę”. W ten sposób jedna osoba może nauczyć inną grać na instrumencie, a ta z kolei odwdzięcza się nauczeniem gotowania. Samopomocowe instytucje tego typu mogą przybierać różne formy od skill-trade, czyli właśnie wymiany uczeń-nauczyciel, przez banki czasu, gdzie „zarobkiem” są godziny, które można wymieniać z innymi członkami nieformalnej instytucji.

Wydaje się, że takie formy działalności ekonomii społecznej, choć rachityczne i trudne do zbadania, będą się upowszechniać wraz z prekaryzacją społeczeństw, czyli w tym przypadku, funkcjonowania osób na rynku pracy w oparciu o elastyczne formy zatrudnienia. Czy jednak ekonomia wymiany może tworzyć miejsca pracy? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej zagadnieniu, okaże się, że bardzo wiele spośród przedsięwzięć związanych z ekonomią wymiany opiera się na nowych technologiach. Musi bowiem istnieć pośrednik łączący osoby, chętne do wymiany. Tym pośrednikiem są nowoczesne kanały komunikacyjne takie jak portale, czy aplikacje na smartfony. W Polsce istnieją organizacje, które prowadzą platformy e-lerningowe, czy banki czasu. Tego rodzaju usługi wymagają programistów, którzy stworzą odpowiednie aplikacje, ale również osoby zarządzające treściami na stronach, administratorzy danych etc. Można się więc spodziewać, że ekonomia wymiany, ta prowadzona przez podmioty ekonomii społecznej, stworzy również miejsca pracy dla specjalistów z branży IT.

Jednak w dłuższej perspektywie wpływ ekonomii współdzielenia na relacje pracy i gospodarkę może być znacznie większy niż pojedyncze zlecenia dla informatyków. Na świecie już teraz obserwujemy społeczności starające się w ramach rozwiniętych gospodarczo społeczeństw funkcjonować poza systemem rynkowym. Ustanawiane są lokalne waluty, tworzy się kooperatywy, które radykalnie negują pieniądz, jako środek wymiany dóbr i usług, proponując własne rozwiązania (pisaliśmy na ten temat w tekście Spółdzielnia, która chce zmienić świat). Ten ruch, choć w dalszym ciągu marginalny i w związku z tym wymyka się analizom forsight, rośnie w siłę. Rynek zaś w odpowiedzi na takie działania być może będzie wyraźniej zauważał potrzebę dostosowania się do zasad zrównoważonego rozwoju. I to jest szansa dla ekonomii społecznej.

Kamil Fejfer dla Ekonomiaspoleczna.pl

Przyszłość miejsc pracy w ekonomii społecznej i próba zarysowania tendencji rozwojowych będzie tematem jednej z sesji na zbliżających się Ogólnopolskich Spotkaniach Ekonomii Społecznej

 

Artykuł pochodzi z portalu: Ekonomiaspoleczna.pl

więcej
Artykuły Centrum KLUCZ: Friendraising zamiast fundraisingu

Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP „OWES INSPRO – rozwiązania ponadnarodowe” pragnie zaprezentować siódmy z 14 artykułów przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego fundraisingu. Artykuł pochodzi z magazynu „Fundstücke” wydawanego przez naszego partnera w projekcie „Niemieckie Stowarzyszenie Fundraisingu” (Deutscher Fundraising Verband).

Czy w ciągu ostatnich kilku miesięcy spotkaliście się z tematem social media? Prędzej czy później każdy fundraiser styka się z tą nazwą. W naszej branży pojawia się wiele obaw, ale także szans związanych z tym zagadnieniem. Wydawać by się mogło, że wszyscy mają wiedzę, że to przyszłość fundraisingu. Mimo to: „brakuje nam wiedzy i odwagi,” – podsumowuje Florian Noll ze Spendino. „Odwagi do podejmowania ryzyka, ale też odwagi dla innowacji” – szybko dodaje.

jj
Podstawowe pytanie: o co w tym wszystkim w ogóle chodzi? „Social media są pojęciem w których zawiera się generowanie treści i opinii użytkowników, informacji, doświadczeń i wiedzy” – tłumaczy Anna Maria Wagner z I-gelb. Do mediów społecznościowych należą portale takie jak Facebook, Twitter, YouTube, blogi, a także platformy do zbiórek jak: betterplace.org i helpedia.de Te ostatnie są szczególnie interesujące dla mniejszych organizacji o zasięgu lokalnym – dodaje. Bez wątpienia za najważniejszą platformę społeczną uznaje się Facebook z obecnymi na całym świecie około 800 milionami użytkowników Michael Götzen, z Medikamenten Hilfswerk action medeor, bardzo wysoko ceni znaczenie Internetu w fundraisingu. „Od dawana jest on postrzegany jako wręcz niezbędny do skutecznego działania przede wszystkim ze względu na to, że jest on, w gruncie rzeczy, praktycznie bezpłatny” – wyjaśnia.

Friendraising zamiast Fundraisingu

Czego my, fundraiserzy, powinniśmy oczekiwać od platformy takiej jak Facebook? Michael Götzen hamuje zapędy: „Bezpośrednie darowizny za pośrednictwem formularza na stronie tego typu, w naszych działaniach, są raczej wyjątkiem. Można powiedzieć, że nie jest to zbyt odpowiednie narzędzie dla działań fundraisingowych.” Także Maik Meid, działacz z Diakonischen Stiftung Wittekindshof, wyjaśnia: „Nie należy myśleć, że dzięki niemu otrzymamy cudownie milionowe darowizny. Reguły fundraisingu obowiązują także w social media, ale są to inwestycje długoterminowe. Korzenie zapuście już teraz, ale owoców spodziewajcie się za 10 lat”.
Media społecznościowe są bardzo skutecznym sposobem na pozyskiwanie przyjaciół. „Social media skupiają się głównie na friendraisingu, a mniej na darowiznach, czyli na tworzeniu przejrzystości, zaufania i możliwości dialogu” – mówi Anna Maria Wagner. Również Arne Kasten, z AKB Fundraisingberatung, jest zdania, że: „Social media służą przede wszystkim treści komunikatu, a nie zbieraniu funduszy”. Jego zdaniem, media te działają w funkcji zbierania darowizn tylko w określonych sytuacjach. „Podobnie jak w klasycznej komunikacji, zbieranie funduszy powinno odbywać się tylko jako dodatek tak, aby została zachowana synergia”.
Kto potrzebuje pozyskać nowe grupy docelowe i młodszego darczyńcę, powinien wziąć pod uwagę właśnie ten kanał. „W takich przypadkach media społecznościowe są wybawieniem dla sektora non-profit ” – wskazuje Florian Noll. „Dzięki nim tworzy się podstawy piramidy darczyńców. W przeciwieństwie do fundraisingu on-line, strategia social media przyciąga znacznie większą ilość młodych ludzi, którzy na klasyczny mailing reagują zaledwie w 2 proc. przypadków.” Potem pozostaje tylko pomnażanie ich liczby. Kto wiąże swoją stronę z kanałami social media zwiększa swój zasięg – uważa Michael Götzen. „Zwolennicy mogą polecać w swoich kręgach artykuły, prośby o darowizny i informacje o wydarzeniach.” Grono przyjaciół i poczucie wspólnoty – dwa magiczne słowa, kiedy chodzi o zbieranie funduszy. „Poczucie, że można zmienić coś we własnym otoczeniu, jest bardzo dobrze wykorzystywane w tych kanałach” – mówi Nicolas Reis z Altruja.de. Arne Kasten pozostaje jednak sceptyczny: „Poza okresami katastrof fundraising na portalach społecznościowych nie działa, ponieważ koszty w stosunku do dochodów są zbyt wysokie. Fundraising mediów społecznościowych działa tylko wtedy, gdy środowisko empatyczne wywiera presję” – mówi.

Czy sceptycy mają rację?

Zawsze w kontekście mediów społecznościowych słyszymy o tych samych obawach. Niektóre z nich są całkiem uzasadnione, inne kompletnie nie. Nasz typ numer jeden: starsze grupy docelowe nie będą korzystać z tego kanału. Anna Maria Wag¬ner z I-gelb stwierdza jednak: „Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na zlecenie ARD/ZDF odsetek użytkowników powyżej 60 roku życia wzrósł ponad czterokrotnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ta tendencja ciągle rośnie”. Oczywistym jest, że starsze grupy docelowe, są mniej otwarte na tego typu rozwiązania. „Na platformie, Niemcy w wieku produkcyjnym
stanowią największą grupę użytkowników – 81 procent”. Florian Noll widzi to podobnie: „Nie ma powodu, dla którego starsi miałyby przejść obok mediów społecznościowych”. Twierdzi jednak: „Ktokolwiek chce dotrzeć do dojrzalszych pokoleń dzisiaj, szybciej osiągnie sukces korzystając z metod klasycznego fundraisingu online”. Sceptycyzm panuje w akcji Medeor: „Z mediów społecznościowych, zyskujemy tylko niewielką część tego targetu. Na stronie firmowym profilu Facebook tylko 6 proc. fanów ma 55 lat lub więcej. Tak więc social media nie mogą być jedynym kanałem komunikacji wiążącym starszych zwolenników ” – uważa.

Odwaga do utraty kontroli

Problem numer dwa: każdy może mieć swoje zdanie. Co zrobić, jeśli na platformach społecznościowych pojawi się osoba, która może zaszkodzić celom organizacji? „Social media łączą grupy docelowe, nie tylko w celu komunikacji, ale również udziału w procesach zachodzących w organizacji. To pewnego rodzaju „naruszenie prywatności”, które sprawia, że niektóre przedsiębiorstwa wahają się czy w ogóle wejść w ten temat” – mówi Anna Maria Wagner. Co może pomóc kiedy nie jesteśmy pewni? „Utrata kontroli ma miejsce, niezależnie od tego, czy organizacja podejmuje taką działalność, czy też nie” – diagnozuje Noll. „Pytanie tylko, czy mamy coś do powiedzenia czy też nie”. O tym, że ocena tego nie jest łatwa wiedzą nawet doradcy. „Social Media wymagają od organizacji i ich pracowników wysokiego stopnia elastyczności, przede wszystkim w stosunku do zmian i chęci do nauki” – wskazuje Anna Maria Wagner i jednocześnie ostrzega: „Jeśli nie wykorzystamy tego potencjału, istnieje niebezpieczeństwo pozostania w tyle w konkursie na uwagę, zwolenników i przyszłość darczyńców”. Ktokolwiek wchodzi aktywnie w grupę krytykujących podejmując z nimi dialog, zyskuje na tego typu działaniach.

Dużo do zrobienia i żadnego ROI

Zaangażowanie czasowe – kolejna kwestia sporna. Pomimo obaw należy dobrze przemyśleć jak rozsądnie korzystać z zasobów własnych i mediów społecznosciowych. O doświadczeniach swoich współpracowników mówi Götzen: „Jeżeli organizacja zdecyduje się korzystać z takich mediów, powinna przygotować dokładny plan zasobów ludzkich. Regularna praca nad kanałami jest ważniejsza niż zastosowanie profesjonalnych konstrukcji za pośrednictwem agencji. Dzięki temu związki ze wspierającymi organizację zostają utrzymywane i wzmacniane. „Nie każdy człowiek może być odpowiedzialny za takie działania. „Sprawa jest zbyt poważna, żeby zlecić ją praktykantom. W wielu organizacjach jest jednak tak, że zajmują się tym młodzi ludzie, którzy wydają się być o wiele bardziej beztroscy w tego typu kanałach” – wyjaśnia Nicolas Reis. „Na początku, aby uniknąć błędów i szybko zyskać spory zasięg, pomocne mogą okazać się rozwiązania zaoferowane przez doradców albo specjalizujące się w tym agencje.” Jest to dobre narzędzie do rozwiązywania problemu braku odpowiednich zasobów ludzkich w organizacji. Anna Maria Wagner twierdzi: „Czynnik braku czasu do zarządzania społecznością jest często przeceniany. Należy wiązać te zajęcia w sposób rozsądny”.
Dochodzimy do kluczowego pytania w fundraisingu: co nam to daje? Jeśli zainwestujemy 1 euro w social media to ile do nas powróci? Czy jest to w jakis sposób mierzalne? „W przeciwieństwie do innych instrumentów pozyskiwania funduszy internetowych, takich jak formularz darowizny lub Google AdWords, rzeczywiście znacznie trudniej sprawdzić czy liczba wpłat zwiększyła się” – przyznaje Wagner. Mimo to dostrzega duże możliwości w zakresie kontroli skuteczności, np. statystyki na Facebooku czy Twitterze. Również ogólnodostępne analizatory stron internetowych, dzięki którym można sprawdzić czy powyższe kanały social media wygenerowały wzrost ruchu na stronie, są bardzo przydatne. Nie tylko sukcesy ilościowe są ważne: „Z komentarzy na Facebooku czy YouTube możemy wyciągnąć cenne jakościowo uwagi dotyczące naszej pracy”– zauważa Anna Maria Wagner. „To inwestowanie w przyszłość, zwłaszcza w dziedzinie rekrutacji darczyńców i ich zatrzymywania” – dodaje Nicolas Reis. „Ponieważ koszt jest stosunkowo niski w porównaniu do tradycyjnych kanałów pozyskiwania funduszy, dlatego też social media są polecanym narzędziem. Przede wszystkim dlatego, że średnia darowizna online jest ponad dwa razy wyższa niż klasyczna. W Altruja średni poziom wpłat online w 2011 roku to ponad 100 euro. „W praktyce, mam wrażenie, że interpretacja danych jest dużo trudniejsza aniżeli ich gromadzenie. A co z ROI? Wskaźnik jest znacznie wyższy aniżeli wtedy, kiedy korzystaliśmy z tradycyjnego fundraisingu online” – mówi Noll.
„Poszczególne kanały takie jak Facebook, Twitter, YouTube czy Slideshare XING powinny być z jednej strony wykorzystywane do konkretnych grup docelowych, z drugiej zaś również związane ze sobą jak najbardziej” – wyjaśnia Wagner. „Dopełnieniem pakietu mediów społecznościowych jest wreszcie optymalizacja strony internetowej” Czasem w social media funkcjonują z sukcesem bez pełnego pakietu. Michael Gotzen opowiada: „Przykład Libii pokazał, że social media mogą nie tylko pomóc zorganizować protest polityczny, ale również dostarczyć pomocy. Powstała inicjatywa „Libyan Doctors”, dzięki której dostarczono leki i sprzęt do szpitali w różnych częściach kraju. Dostawy odbywały się w ramach akcji Medeor. Z całego świata przychodziły darowizny dla Libyenhilfe”.
Kolejny przykład pokazuje rolę jaką pełni poczucie wspólnoty w tym kanale. Nicolas Reis opowiada o Aktion Deutschland Hilft, która z pomocą pracowników firmy pomogła zebrać ponad 13.000 euro w ciągu kilku tygodni. „24 osoby na własnej stronie były w stanie pozyskać kilkaset nowych darczyńców” – mówi.
Podobne pozytywne doświadczenie ze zbiórek ma Florian Noll. „W dniu 9 sierpnia 2011 roku zebraliśmy w ramach social media na rzecz kampanii Dzień w Somalii w ciągu 24 godzin ponad 12.000 euro. Akcja została zainicjowana i realizowana w ciągu zaledwie kilku dni”.

Szanse i zagrożenia

Z rozmów z przedstawicielami organizacji non-profit, wynika jasno: ilość kanałów social media jest wciąż powiększana. „Obecnie zaangażowana w cały zakres działań internetowych Medeor jest połowa dostępnego personelu” – Mówi Michael Gotzen. „W planach mamy rozbudowę zasobów ludzkich zajmujących się redakcją online” – dodaje. Maik Meid z Wittekindshof mówi o „fazie rozwoju”. Należą do niej również błędy, na których się uczymy. „Do tej pory, działania w social media jako fundraiser robiłem jako dodatek” – opisuje Meid, „Teraz stało się jasne, że to nie działa. Nalezy rozdzielać wyraźne kompetencje, opracować strategię i zapewnić całodobową wartę. Procesy muszą być zoptymalizowane, dzięki czemu można szybko odpowiedzieć na konkretne pytania”. Social media wymagają jasnej komunikacji wewnętrznej – wynika z doświadczeń Medeor. „Informacje, które mają być zamieszczane w przyszłości na platformie powinny być wcześniej przemyślane i zaplanowane” – wskazuje Gotzen. „Aby szybciej i szeroko działać w obszarze mediów społecznościowych, trzeba być w stanie zaoferować również pomoc doraźną”.
Inne ważne, praktyczne doświadczenie ukazuje Maik Meid: „Każdy, kto nie rozumie języka sieci, może wierzyć w złe opinie. Z tego powodu prace powinny być wykonywane we współpracy z ekspertami. Ponadto, często pojawia się wiele błędów, które są trudne do uniknięcia przez użytkowników. Dotyczy to na przykład usuwania lub ignorowania krytycznych opinii.
Możemy więc stwierdzić: Social media są bardzo ważne dla pozyskiwania funduszy – szczególnie nadają się do bardzo konkretnych zagadnień i grup docelowych.

Przykład 1: katastrofy. „Social media są kanałami przygotowanymi do szybkiego uruchamiania zbiórek i stałego informowany o sytuacji na ziemi” – mówi Anna Maria Wagner.
Przykład 2: młode grupy docelowe. Jeśli grupa docelowa, to młodzi rodzice to prawdopodobieństwo, że są oni aktywni w sieciach społecznościowych wynosi 95 proc.” – wyjaśnia Nicolas Reis.
Przykład 3: wiarygodność. Wagner: „Tutaj bardzo ważne jest upublicznianie zaangażowania”. Nie zaskakuje to Nicolasa Reisa: „Wierzę w moich przyjaciół bardziej niż w jakąkolwiek reklamę” – mówi. „Organizacje non-profit mogłyby zintensyfikować wysiłki, aby wejść do tego dialogu. Powinny skorzystać z okazji, aby zrozumieć, co interesuje potencjalnych darczyńcow. Przy użyciu tradycyjnych kanałów nie jest to możliwe.”

Social media? Tak, ale kiedy…

Czy wykorzystanie mediów społecznościowych do pozyskiwania funduszy sprawdzi się w przypadku wszystkich organizacji? Większość naszych rozmówców odpowiada z przekonaniem „tak”. Arne Kasten wskazuje bardzo konkretny warunek: „Przeciętne przychody muszą osiągnąć co najmniej ROI 3,5 – w przeciwnym razie pozostanie deficyt i konieczność cross-financingu”. Anna Maria Wagner wyciąga inne wnioski: „Tak, narzędzia social media mają zastosowanie w każdej organizacji. Jednak ważne jest, aby dokonywać uczciwej samooceny oraz określić realistyczne cele”. Florian Noll zgadza się, ale pod jednym warunkiem: „Kto jest już dobrze ustawiony w kluczowych obszarach, takich jak gromadzenie funduszy poprzez stronę internetową i e-mail marketing, może przejść do następnego kroku – social media”. Maik Meid zaś wskazuje: „Zasadniczo nie można stwierdzić, że social media mają jednak zastosowanie do wszystkich organizacji. Myślę, że może to być nienajlepszy kanał dla organizacji o bardziej konserwatywnych tematach. Powinniśmy jednak pamiętać o nadchodzącej nowej generacji”. Przyjdzie czas kiedy będą musiały zacząć korzystać z dobrodziejstw mediów społecznościowych” – dopowiada.

więcej
Artykuły Centrum KLUCZ: Wciąż zbierasz datki czy już inwestujesz?

Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP „OWES INSPRO – rozwiązania ponadnarodowe” pragnie zaprezentować szósty z 14 artykułów przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego fundraisingu. Artykuł pochodzi z magazynu „Fundstücke” wydawanego przez naszego partnera w projekcie „Niemieckie Stowarzyszenie Fundraisingu” (Deutscher Fundraising Verband).

Pionierami są artyści z dobrymi pomysłami, ale bez środków finansowych. Kontaktują się na platformach dla anonimowej masy internautów i zabiegają o poparcie dla ich projektów. Przy pomocy niewielkich kwot od wielu osób osiągają to, czego nie zyskaliby w inny sposób: produkują płyty CD z muzyką, filmy, wystawiają sztuki teatralne. Za konkretne datki zwolennicy otrzymują premię. Egzemplarz płyty, wejściówkę na premierę sztuki, a nawet wzmiankę na płycie czy w programie. Teraz crowfunding staje się coraz częstszym terminem na scenie fundraisingu. Wiele osób spyta: „Czy crowfunding może być alternatywną metodą finansowania projektów religijnych lub charytatywnych? A jeśli tak, to co zrobić aby tak było? Jakie porady można pozyskać od starych wyjadaczy?”

crowdfunding

„Crowdfunding jest atrakcyjny dla organizacji non-profit na pierwszy rzut oka” – mówi Joerg Eisfeld-Reschke z Instytutu Komunikacji i Mediów Społecznościowych (ikosom), który w tym roku opublikował badania nad crowfundingiem.

Dlaczego crowfunding? Dwa przykłady z praktyki

Każdy powód jest dobry aby korzystać intensywnie z crowfundingu. „Chcieliśmy tylko spróbować czy to działa” – mówi Christian Ehetreiber, dyrektor wykonawczy ARGE Jugend gegen Gewalt und Rassismus. Austriacka organizacja organizuje co roku w Graz, Festiwal Praw Człowieka, umożliwiając młodym ludziom prezentację ich pomysłów i projektów dotyczących zagadnień praw człowieka, sprawiedliwości społecznej na forum 600 gości.

Festiwal był dotychczas zawsze współfinansowany przez sponsorów. W tym roku było jednak inaczej. Oparcie na przekonaniu, że każda organizacja może przyczynić się do realizacji celów grupy roboczej.

W ciągu 90 dni udało się zebrać 3000 euro. Stało się tak dzięki możliwością platformy web 2.0: Proces crowfundingu rozpoczęto od jednej z najbardziej znanych niemieckich platform mysherpas.com.

Większe kwoty zebrane zostały  przeznaczeniem na film „Hotel Desire”, projektu „Alte-Hasen-Ecke”.  Sascha Schwingel, producent z  teamWorx w Poczdamie, po przeczytaniu skryptu wszystko stało się jasne: Projekt nie miał szans na zwykłe finansowanie. Był zbyt krótki – 45 minut i zbyt nasycony treściami o charakterze seksualnym..

“Hotel Desire to  kombinacja unikalnych skladników” – opisuje Sascha Schwingel swoje wstępne rozważania. TeamWorx powstrzymał się przed finansowaniem „Hotel Desire” za pośrednictwem istniejących już platform. Zamiast tego dał filmowi własną stronę główną ze zintegrowanym narzędziem crowdfundingowym. „ Poprzez własną platformę, chcieliśmy pokazać swoistość i wyłączność naszego projektu i dać mu unikalną funkcję. W tym celu korzystaliśmy z darmowego projektowania I prezentacji naszego projektu” – uzasadnia Sascha Schwingel. Podjętą wówczas decyzją w 80 dni udało się za pośrednictwem hotel-desire.com zebrać 170.000 Euro, z czego byliśmy dumni.

Czy organizacje non profit powinny tworzyć nowe platform czy też bazować na już istniejących? „Z zasady wszystkie platform są odpowiednie dla organizacji non profit” – mówi Joerg Eisfeld-Reschke – „Jako kryterium wyboru najlepszym jest wiedza o własnym darczyńcy. Wiedza o najbardziej typowym darczyńcy powinna być decydująca. Ponadto, powinno być dobre samopoczucie – zarówno w odniesieniu do ochrony przez operatorów, jak również w stosunku do innych projektów na  platformie. Otoczenie powinno pasować do organizacji.”

Wyboisty początek, udany koniec

Projekt jest na stronie – jak teraz zyskać sympatyków? W ARGE Jugend, aby zwrócić uwagę wspierających, można umieścić na stronie kilka instrumentów. Potencjalnych sponsorów można wyszukiwać za pośrednictwem e-maili, Facebooka, darmowych wizytówek, wizyt w szkołach i społecznościach. Oferowanie premii w postaci biletów na festiwal czy możliwości zaprezentowania swojego projektu w jego trakcie. Kto chciał cały pakiet, wpłacał 750 euro, bilety były od 10 €.

I jakie były reakcje? Christian Ehetreiber odpowiada: „Początkowo nie działało to dobrze, a my byliśmy tylko sfrustrowani i poirytowani. Zauważyliśmy dość duży sceptycyzm wśród naszych sponsorów, mimo to pozyskana kwota zaczęła rosnąć. Na krótko przed zamknięciem, jednak wciąż brakowało kilkuset euro do osiągnięcia celu finansowania. z tego powodu zmobilizowaliśmy współpracowników der ARGE Jugend, aby działali we własnych osobistych środowiskach. Końcowo nawet udało się przekroczyć oczekiwana kwotę. Średnia wpłata, to było 20 euro, a największy przelew zbiorowy opiewał na 2 600 euro. W sumie od 14 osób pozyskaliśmy 3170 euro. Mała premia została zainwestowana w wysokiej wartości nagrody dla zwycięzcy quizu praw człowieka”.

Masowi zwolennicy praw człowieka byli anonimowi „Niektórych nawet nie poznaliśmy”, wskazuje Christian Ehetreiber. „Liczymy na długoterminową więź z naszymi darczyńcami, ale to będzie nasz test na najbliższy rok. Pokażemy to niebawem na mysherpas.com”

Co poza tym może dać duży sukces finansowy: „Otrzymujemy dużo listów, z prośbą o radę i ogólnie uzyskujemy pozytywne sygnały. Rozwiązaniem nie jest lamentowanie, ale otwieranie nowych możliwości”.

Tworzenie publiczności!

Przy “Hotel Desire” trzeba było przejść w inny wymiar: „Projekt udał się zadziwiająco dobrze. Duża część z pewnością jest wynikiem bardzo udanej pracy naszej prasy, która stała się niezależna” – mówi Sascha Schwingel. To znak, że niezwykłość przyciąga tłumy. W końcu, ponad 1000 zwolenników przyczyniło się do produkcji „Hotel Desire”. Wiele osób przekazało około dziesięciu euro, niektórzy dali kilkuset, reszta pochodziła od kilku większych inwestorów. Tak rozdział za rozdziałem budowała się aktywność na stronie. Wszyscy którzy przekazali od 5 EUR otrzymali bezpłatny dostęp do streamu internetowego filmu. Kto dał więcej, mógł spodziewać się skryptu podpisanego przez wykonawców czy nawet udziału w zyskach.. To ostatnie odnosi się do tych wszystkich, którzy przekazali co najmniej 10.000 euro.

Jorg Eisfeld-Reschke widzi to tak – „ To nie zadziała, jeśli założymy, że po dziewięćdziesięciu dniach projekt będzie w pełni finansowany. Jeszcze przed rozpoczęciem projektu działania komunikacyjne muszą być planowane. Potrzeba wykorzystywania ciągłych okazji do mówienia i pisania o projekcie. Pokazywania filmów i zdjęć. Zgodnie z zasadą wszystko albo nic pieniądze płyną lub nie”.

Ale jak zapobiec początkowym problemom? „Pierwszych zwolenników musimy zdobyć jeszcze przed – mówi Joerg Reschke – to działa na innych zainteresowanych, pokazuje atrakcyjność w pierwszych dniach okresu finansowania. Takie doświadczenie ma Martin Winkler, dyrektor respekt.net, który prowadzi platform crowfundingową. Martin Winkler radzi również wykorzystywanie tego przy pozyskiwaniu małych kwot: „Sieci prywatne wykorzystywane na początku są dużą motywacją dla innych potencjalnych darczyńców. Każdy chce być tym, który da 10 euro na projekt o wartości 3000?”

Ważne są oczywiście również premie: „Czynnikiem decydującym o poziomie wsparcia, może być na przykład, atrakcyjność premii. Jeśli tego rodzaju nagroda jest atrakcyjna działa bardzo motywująco” – wyjaśnia Eisfeld-Reschke. „Jest to także całkiem możliwe, że zwolennik, który wcześniej przekazał mniejsze kwoty, potwierdzi je większą inwestycja”.

Pomoc operatorów platform

Jak mogą pomóc operatorzy platform? „Wasz sukces jest naszym sukcesem” – tak napisano na platformie respekt.net. Konkretnie oznacza to: jeśli masz pytania, jesteśmy otwarci i niebiurokratyczni. Operatorzy nawet sami przygotowują reklamy na platform dla konkretnych projektów. Respect.net wniósł 180 wykładów w mediach austriackich, z których każdy trwał dokładnie 6:40 minut i zawierał 20 zdjęć co 20 sekund.

„Dzień Szacunku 20 września ponownie zwrócił uwagę mediów. Istnieje również coś takiego jak reklamy platform pobierania. Goście inicjatorów projektują je osobiście. W końcowym sprincie  projektu 25 dnia każdego miesiąca zbiera się zarząd respekt.net i za pośrednictwem swoich prywatnych kanałów pozyskuje darczyńców dla każdego z trzech najwyższej wartości projektów.

Rady dla sukcesu

Festiwal Human Rights i Hotel Desire – mimo że tak różne w kierunku i wysokości finansowania – zostały pomyślnie sfinansowane. Co wyznacza sukces projektów na platformach crowfundingowych? Na respekt.net znaleźliśmy kilka podobieństw:

„Projekty z sum budżetowych do 3000 euro, które mają udział kapitału własnego między 20 procent i 50 procent, z krótkim opisem, dobrą komunikacją i korzyściami, o szerokim zasięgu – działają najlepiej” – podsumowuje Martin Winkler.

Co może zrobić organizacja w pierwszych godzinach? „Przede wszystkim: być entuzjastyczna w swoich działaniach!” – mówi natychmiast Martin Winkler. „Istotnym elementem w crowdfundingu jest emocjonalna więź między zwolennikami i projektem. Inicjatywy młodych artystów i małych klubów są często znacznie silniejsze do innych projektów, ze względu na własne sieci i ogromny entuzjazm dla sprawy. Ten entuzjazm prowadzi do bardzo osobistego traktowania projektu, a osobiste zaangażowanie czyni każdy projekt bardziej skutecznym”.

Crowdfunding

Pierwsza niemieckojęzyczna platforma crowfundingowa powstała latem 2010 r.  w pierwszym roku za jej pośrednictwem zebrano 208.000 Euro, a co drugi projekt był z sukcesem finansowany. Rynek rozwijał się szybko, że w trzy miesiące od uruchomienia platform było już 454.000 Euro pozyskanych od darczyńców. Większość projektów zakończonych sukcesem opiewała na kwotę poniżej 10.000 Euro. Najbardziej znane platform, to: startnext, mysherpas, inkubato und respekt.net.

 

Źródło: www.ikosom.de

 

 

 

 

 

 

 

 

 

więcej
Święto organizacji pozarządowych – VII Ogólnopolskie Forum Inicjatyw Pozarządowych

W dniach 8 – 15 września 2014 roku odbędzie się największe święto organizacji pozarządowych w Polsce – VII Ogólnopolskie Forum Inicjatyw Pozarządowych.

Dwudniowe Forum podsumowujące dorobek 25 lat społeczeństwa obywatelskiego przygotowane jest dla ponad 1 tys. uczestników. Wydarzenia Tygodnia Obywatelskiego i Pikniku Inicjatyw Obywatelskich zgromadzą w Warszawie kilkadziesiąt tysięcy osób.

OFIP_stopka_Monika_Banach

Na ramowy program VII OFIP-u składają się:

  • Forum – konferencja na Uniwersytecie Warszawskim (14-15 września 2014 r.) Podczas Forum rozmawiać będziemy o dokonaniach 25-lecia, projekcie „III sektor dla Polski” oraz tematach, którym aktualnie poświęcają się organizacje z całej Polski,
  • wydarzenia Tygodnia Obywatelskiego (8-13 września 2014 r.) na terenie całej Warszawy,
  • Piknik Inicjatyw Obywatelskich (14 września 2014 r.) na Krakowskim Przedmieściu.

Rejestracja na to wydarzenie zostanie otwarta na stronie internetowej VII OFIP w drugiej połowie lipca.

więcej
Artykuły Centrum KLUCZ: Przekazywanie spadków – dylemat fundraisingowca?

Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP „OWES INSPRO – rozwiązania ponadnarodowe” pragnie zaprezentować piąty z 14 artykułów przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego fundraisingu. Artykuł pochodzi z magazynu „Fundstücke” wydawanego przez naszego partnera w projekcie „Niemieckie Stowarzyszenie Fundraisingu” (Deutscher Fundraising Verband).

Przekazywanie spadków – dylemat fundraisingowca?

spadek

Ostatnia wola człowieka jest zawsze drażliwym tematem, szczególnie jeśli wmieszamy w to inną instytucję niż rodzina zmarłego. Tu warto zadać sobie kilka naprawdę istotnych pytań: Czy w takim razie nie jesteśmy przypadkiem „łowcami spadków”, skoro specjalizujemy się w werbunku darczyńców testamentowych? A może powinniśmy przestać trzymać się kurczowo tematu, skoro chodzi tu o ludzkie życie? Organizacje kościele dodatkowo pytają: w jaki sposób rozwiązać napięcie między duszpasterstwem, a tematem dotyczącym darowizn „pośmiertnych”?

Ręce w górę – jeśli organizacja pożytku publicznego nigdy w życiu nie otrzymała chociaż raz w życiu listu z serdeczną prośbą o wysłanie broszur spadkowych. To, że wielu ludzi pragnie szlachetnie działać przez całe swoje życie, jest absolutnie pewne. Długo jednak jeszcze nie będzie to tożsame z faktem, że jako osoby zbierające darowizny czujemy naturalną potrzebę aby zapraszać do rozmowy na temat śmierci. Tę niechęć zna prawie każdy – to jednak doskonała przesłanka, że powinniśmy zastanowić się, jak postąpić w przypadku pytań etycznych dotyczących kwestii przekazywania darowizn.

Szacuje się, że w ciągu najbliższych 5 lat, zostanie odziedziczonych blisko 1,5 miliarda Euro. Dlaczego? Ponieważ każdej organizacji opłaca zająć się rentownym tematem przekazywania spadków. Nie ma nikogo, kto by to kwestionował. „Już od samej strony finansowej, temat takich darowizn i związana z nimi kwestia ich transferu jest koniecznością – mówi Birgit Kern, przewodnicząca fundacji Chleb dla świata – Dochodzi również fakt, że tyczy się to dużych sum pieniędzy, które nie podlegają współczesnej kontroli, tym samym muszą one odgrywać, w każdej organizacji pozarządowej, dużą rolę” – dodaje. Udo Schnieders, kierownik sztabu ds. darowizn archidiecezji we Freiburgu, twierdzi: „Dla naszej diecezji, rozwój marketingu dot. pozyskiwania dorowizn jest obiecującym instrumentem”. Tak samo uważa Helmut Liebs, proboszcz Ewangelickiego Kościoła w okręgu Wirtembergii, odpowiedzialny za przekazywanie spadków: „W skali szkolnej oceniam wagę tej sprawy na co najmniej 4”.

Dr. Martin Dodenhoeft z Niemieckiego Związku Ludowego ds. pamięci pomników wojennych dopowiada: „Przekazywanie spadków jest nieuniknione! Ważną do zapamiętania kwestią jest fakt, że większa część naszych dochodów pochodzi własnie z tego źródła”.

Integralność – podstawowe kryterium

Jak obchodzić się z tym szczególnym instrumentem? To właśnie pytanie pada najczęściej w instytucjach, w których kwestie, takie jak duszpasterstwo czy darowizna, można poruszyć. Czy istnieje szansa na połączenie obu tych obszarów?

„Gdy w darowiznach chodzi tylko o dziedziczenie, wkraczamy na cienki lód” – tak przedstawia się ten problem na www.fundraising-evangelisch.de. „Nie do pomyślenia jest wygłaszanie mowy ze wskazówkami dotyczącymi możliwego zapisu na korzyść gminy kościelnej, przy łóżku chorego. Z tego powodu lokalne parafie żądają bezpośredniego rozdziału duszpasterstwa z jednej strony i rozmów lub aktywności wokół tematu spadków, z drugiej”.

Udo Schnleders z diecezji we Freiburgu postrzega to zagadnienie zupełnie inaczej. „Nie popieram stanowiska, jakoby należałoby rozdzielić duszpasterstwo od kwestii darowizn. Faktem jest, że w temacie spadków obecny stan rzeczy odgrywa znaczącą rolę w kościele katolickim. Ludzie mają impuls do używania zapisów, jako narzędzia do wspierania pracy duchownych. To zawsze był najsilniejszy motor do działania”. Całkiem poważnie uważam, że dobry duszpasterz jest w stanie rozróżnić stosunek osobisty od duszpasterskiego i ma możliwość go kształtować tak, aby nie stał się stosunkiem zależnym. Integralność jest podstawowym kryterium kwalifikacyjnym duszpasterzy, których potrzebujemy w każdym wypadku, także w tym segmencie” – dodaje.

Pyta się zatem o integrację – i o precyzyjne wyczucie dla każdej indywidualnej sytuacji, jak i o rolę, którą należy wypełnić. Proboszcz Liebs, stwierdza: „Do kompetencji proboszcza i jednocześnie darczyńcy należy precyzyjnie wyczuć, czy jest się pytanym jako duszpasterz, czy jako darczyńca, ewentualnie jako doradca w sprawach testamentów. Jeśli jest się pytanym jak duszpasterz, wówczas będzie się wypowiadać na temat spadków, o ile rozmówca poprosi mnie o moją opinię. W innym przypadku może być tak, że kwestia spadków jest tematem wiodącym, a z rozmów czy z korespondencji wynikają pytania dotyczące etyki, wiary w kwestii dot. obchodzenia się z majątkiem, spadkiem, życiem, śmiercią czy wiecznością.”

Negatywne oceny otrzymują zwykle ci, którzy w swoich staraniach o darowanie spadku otrzymywali je bardzo rzadko. „Przeżywam trzy rodzaje tego typu reakcji“, opowiada biskup Helmut Liebs. „Po pierwsze, że Kościół powinien spokojnie argumentować fakt, iż jest zainteresowany pozyskiwaniem spadków; wtedy, wskazówka dot. wdzięcznego przyjmowania zapisów testamentów mogłaby być postrzegana jako reklama. Wreszcie, że człowiek byłby wdzięczny będąc poinformowanym na ten temat”. Udo Schnieders opisuje swoją pracę w biurze ds. zbierania darowizn Biskupstawa Hildesheim. „Baliśmy się bardzo kiedy po raz pierwszy rozwiesiliśmy ogłoszenia, nie wiedzieliśmy jak zostaną odebrane. Ludzie jednak przyjęli je ze zrozumieniem, wskutek czego relatywnie szybko mogliśmy udzielić informacji na temat spadków. Wszystko odbyło się spokojniej niż przeczuwaliśmy. Nie zarzucono nam żadnego polowania na testamenty.”

Wyłudzacze spadków

Wyłudzanie – to znienawidzone przez nas słowo. Czy jako fundraiserzy musimy się przed tym zarzutem faktycznie bronić? „Nie idziemy do ludzi z marszu z tym tematem” – twierdzi Birgit Kern. „Z reguły organizacje pozarządowe polecają doradcę, który zostanie przyjęty przez darczyńców. Wiele osób, które w sposób świadomy postępują ze swoim spadkiem, zadają proste pytanie: Jak ja mam to zrobić? I dopiero w tym momencie oferujemy poradę. Następuje spotkanie w cztery oczy i wówczas nie nasuwają się głupie myśli odnośnie wyłudzania pieniędzy.” – mówi.

Dr. Martin Dodenhoeft cieszy się, że jego grupy docelowe nie oceniają negatywnie działań Niemieckiego Związku Ludowego ds. opieki nad niemieckimi pomnikami wojennymi. „Zarzutów było do tej pory tyle co nic”. Potrafi także wyjaśnić, dlaczego pojawiają się wdzięczni adresaci.: „Ilość poszukiwań porady w przedmiocie testamentów wzrasta z dnia na dzień. Stan prawny jest mocno skomplikowany. Testament, który odpowiada spadkodawcy, wcale nie jest tak oczywistą sprawą. My służymy pomocą.” – mówi.

Tak uważa wiele osób. My przynosimy ofertę i zapytanie oraz dostarczamy rzetelnych informacji. reprezentowanych przez wyznaczonych fachowców. To nie ma nic wspólnego z polowaniem na spadki i tak też odbierają to inni. Dr. Dodenhoeft opowiada: „W roku 1998 podjęliśmy pierwsze kroki i mieliśmy okazję się nad tym w pełni zastanowić. Start w tym przedsięwzięciu polega najpierw na przekonaniu własnej organizacji a potem potencjalnych klientów”.

Ponieważ ciągle pojawiają się nowe przeszkody, fakt ten nie dziwi Helmuta Liebsa także w ramach Kościoła ewangelickiego. „Sytuacja ta ma niewiele wspólnego z organizacją Kościoła, więcej zaś ze strachem przed tematem spadków” – uważa. „Typową kościelna zagwozdką jest to, aby przy podejmowaniu decyzji między kasą a Bogiem, nie pójść w złym kierunku, ponieważ wszystko w nas może ulec pokusie pieniądza”.

Na dalszy plan zeszła praca polegająca na przekonywaniu, widoczne zaczęły być skutki pracy profesjonalnej. „Przed 19 laty, kiedy rozpoczynaliśmy działalność dotycząca przekazywania spadków, fundator musiał wykonać w swoim domu sporo pracy dotyczącej przekonywania. Dziś nie spotykam się z tym w organizacji prawie wcale” – mówi Birgit Kern. „Instrument wydaje się sprawny, co mnie cieszy.”

Inwestycja w zaufanie

Kiedy zatem warto uważać? „Ważne jest aby przy imprezach informacyjnych, samemu się wycofać i zatrudnić właściwych specjalistów” – radzi dr Martin Dodenhoeft.

W taki sposób uczestnicy wydarzenia dotyczącego testamentu, dowiedzą się o potrzebach finansowych organizacji oraz zostaną poinformowani o tym, że mogą od razu dokonać darowizny lub obietnicy spadku. Wcześniej jednak należy wytworzyć zaufanie i nić porozumienia pomiędzy wspierającym a organizacją. Stowarzyszenie, które zorientowane jest wyłącznie na maksymalizowanie swoich zysków, nie inwestując przy tym zupełnie w zaufanie klienta, będzie miało duże problemy”.

Udo Schnieders stwierdza: „Przede wszystkim zapis testamentowy jest drogowskazem ostatniej woli człowieka, którą należy respektować. Jesteśmy mu to winni. Właściwe jest zachowanie zgodne z duszpasterstwem. Dlatego w gruncie rzeczy jesteśmy mocno związani ze sobą duchowo, tym samym jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do pytań o charakterze etycznym, dotyczących sprawy”.

Ostatnia wola człowieka jest jak etyczny kierunkowskaz przy przekazywaniu spadku. Tak uważa także Birgit Kern: „Sądzę, że do darczyńców należy podchodzić z respektem. Wszystko to, co nie uwzględnia potrzeb ludzi i ich godności, nie ma racji bytu.”. Dr. Dodenhoeft ostrzega przed popełnianiem kardynalnego błędu: „Najważniejszym jest fakt, że jeśli masz coś zrobić źle, to lepiej tego nie rób.”

Ten, kto to przekształca tę prawdę w czyn, jest na właściwej drodze do sukcesu.

więcej
Artykuły Centrum KLUCZ: Czy szczęście na pewno leży na ulicy? – zdobywanie darczyńców w fundraisingu

Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP „OWES INSPRO – rozwiązania ponadnarodowe” pragnie zaprezentować czwarty z 14 artykułów przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego fundraisingu. Artykuł pochodzi z magazynu „Fundstücke” wydawanego przez naszego partnera w projekcie „Niemieckie Stowarzyszenie Fundraisingu” (Deutscher Fundraising Verband).

Czy szczęście na pewno leży na ulicy? – zdobywanie darczyńców w fundraisingu

zdjęcie-artykuł

Z pozyskiwaniem funduszy jest jak ze zdobywaniem nowych przyjaciół – najważniejszy jest kontakt osobisty. Czy zaczepianie ludzi „na ulicy” jest skutecznym sposobem  otrzymywania funduszy? Szczęście ewidentnie leży na ulicy - wystarczy się tylko po nie schylić, czy też jednak nie do końca?

„I tak, i nie, odpowiada Jörg Richard, członek organizacji społecznej AWO, ale podsumowanie zostawmy na koniec”.

Sposoby pozyskiwania funduszy potrafią dzielić. Podczas nieformalnych rozmów z kolegami można spotkać się tak samo ze zwolennikami, jak i ze zdecydowanymi przeciwnikami. Ci wszyscy, którzy chętnie informowali nas o swoim stosunku do pozyskiwania darczyńców „na ulicy”, byli bez wyjątku przekonani co do zasadności działań. Greenpeace, Lekarze bez granic i AWO uzyskują tym sposobem rzesze nowych członków. Instrument ten używany jest nie tylko do tych celów – podczas rozmów często pojawiają się hasła dotyczące jawności pracy, informacji i wyjaśnień. WWF, Care, Oxfam, Amnesty International, Światowa organizacja ds. żywności, World Vision i inne znane organizacje pozyskują swoje grupy docelowe właśnie  „na ulicy”.

Szczególnie zadowolone z takich działań są agencje, które wyspecjalizowały się w werbowaniu poprzez dialog. Mają przekonujące argumenty, które przemawiają za takim właśnie sposobem. „Obserwujemy, że metoda twarzą w twarz postrzegana jest jako ważny instrument w pozyskiwaniu stałych dawców oraz osób pomagających w niedrogi i skalowany sposób” – mówi Doris Claßen ze Streetwise Direct Dialogue, która doskonale wie, na czym to polega: „Na ulicy możemy znaleźć szansę, aby informować młodych ludzi o społecznie zorientowanych celach poszczególnych organizacji oraz zainteresowanie ich nimi. Ta metoda to elastyczny instrument, który w sposób relatywnie tani i skuteczny wiąże członków, dawców i działaczy honorowych z organizacją”. Patty Traue z Dialog Direct wylicza, że pozyskiwanie na ulicy oferuje jej zdaniem organizacjom „zwiększenie własnej znajomości, przez wchodzenie w interakcję ze społeczeństwem, pozyskując nowych dawców i jednocześnie generując dochody”.

Czarne owce w stadzie

 Czy pozyskiwane na ulicy nie jest problematyczne? W końcu czasami słyszy się, że któraś z organizacji spotyka się z negatywnym odzewem.

Wulgarne określenia padają bardzo często, zaś media donoszą o nierzetelnych metodach pozyskiwania stosowanych przez wolontariuszy. Co sądzi na temat bezspornego instrumentu niemiecki związek ds. gromadzenia funduszy? Dr Thomas Röhr twierdzi: „zasadniczo związek  wita wszystkie inicjatywy organizacji oferujące aktywne wsparcie dla jej własnych projektów. Z doświadczenia wynika, że kampanie twarzą w twarz są najskuteczniejsze, w szczególności w pozyskiwaniu, np. członków wspierających akcje, oczywiście o ile są prowadzone w sposób poważny i przemyślany. Niestety, występują w tym zakresie także czarne owce, które potrafią długofalowo zaszkodzić organizacjom i wizerunkowi całej branży związanej z usługami”.

„Z niektórych źródeł prasowych pochodzą pewne formy nacisku, na skutek których osoby zmuszane są do darowizny lub członkostwa w organizacji” -  mówi Jörg Richard ze związku opieki społecznej dla robotników. „W sposób zdecydowany różnimy się naszymi kampaniami dotyczącymi pozyskiwania nowych członków w AWO. Staramy się realizować nasze akcje uliczne nie poprzez zewnętrzne agencje, a tylko z ludźmi, którzy sami zdecydowali się zostać członkami lub pracownikami związku. Chcemy uzyskać wysoki poziom autentyczności i zagwarantować, że każdorazowo napotkana osoba uzyska pełną informację na temat pracy, którą wykonuje AWO w danym regionie”. Czy „wykorzystanie” własnych pracowników gwarantuje pozyskanie poparcia grup docelowych i uzyskania negatywnej opinii prasy?

Czy współpracownicy agencji są czynnikiem ryzyka? Eksperci ds. pozyskiwania funduszy nie są w tej kwestii zgodni. Jedni opowiadają się za zewnętrznymi siłami, jak np. Doris Claßen ze Streetwise. „Dla jednego zleceniodawcy wykorzystujemy jedną lub więcej drużyn, które są przypisane do niego już na stałe. Składają się one z młodych, pozytywnie nastawionych ludzi, którzy sami zdecydowali, w której organizacji chcą działać”. Przeciwko użyciu sił wewnętrznych przemawia wiele argumentów: „wewnętrzna metoda twarzą w twarz w dłuższej perspektywie jest mniej elastyczna, a koszty znacząco rosną”.

Kontynuacja czy autentyczność?

Inni z kolei przekonani są o „wykorzystaniu” własnych pracowników podczas naboru

ulicznego, w tym Thomas Kurmann z organizacji Lekarze bez granic. „Przeprowadzamy rekrutację w ramach swojej działalności, bez zbędnej współpracy z zewnętrznymi agencjami” – informuje. „Jesteśmy przekonani, że identyfikacja z organizacją, a w tym i motywacja współpracowników, jest wyższa niż u usługodawców”. Inni z kolei uważają: Osoba z organizacji czy z zewnątrz na ulicy? O tym każda organizacja musi sama zadecydować. „Dobrze, kiedy osoby angażują się dobrowolnie, jest też tak, kiedy zatrudnia się osoby do prowadzenia dialogu. Pierwsze zajmują się zbieraniem wcześniej czystej informacji i pracą mobilizacyjną. Te drugie, zatrudnione do prowadzenia dialogu pracują w dniach roboczych i łączą pracę informacyjną ze wsparciem w pozyskiwaniu kandydatów” – mówi Gerhard Wallmeyer z Greenpeace. Wallmeyer za decydujące uważa pytanie: „Czy należy zatrudniać osoby do prowadzenia dialogu w ramach organizacji, czy jednak lepiej zlecać zadania agencji? Dla Greenpeace nie istnieje żadna alternatywa, ponieważ wewnętrzne problemy wynikające ze stosunku pracy były nie do rozwiązania. Zdecydowaliśmy się na agencję, przy czym ważne były dla nas określone kryteria: osoby zatrudnione pracują w swoich ojczystych regionach, czy są oficjalnie zatrudnieni, czy stosunek pracy jest tak ukształtowany, że mogą oni wykonywać pracę latami, czy osoby prowadzące dialog mogą godnie reprezentować organizację i prezentować nasze idee?“

Także Franz Wissmann z DialogDirect widzi zarówno przy wewnętrznych jak i zewnętrznych motywacjach, wady i zalety. „Tolerancja na niepowodzenia, stabilność, planowanie, silna motywacja (z zewnątrz) preferują osoby z zewnątrz. Merytoryczna wytrwałość, autentyczność, silna motywacja (od wewnątrz) dla osoby z organizacji. Wierzy, że kampanie przy użyciu bilbordów są możliwe wtedy, kiedy organizacja świadoma jest kosztów o charakterze organizacyjnym i osobowym. Musi ona być gotowa, wziąć na siebie koszty, przygotowując zasoby, które starczą na długi czas”

Rzecznik związku, dr Röhr, informuje: „Wielu naszych członków potwierdza, że metoda pozyskiwania twarzą w twarz jest stosowana przede wszystkim jako forma kontynuacji przez poleconych współpracowników i agencje. Fakt ten przemawia za profesjonalnymi pracownikami, ponieważ członkowie honorowi dysponują ograniczonymi możliwościami. Dlatego decyzja należy do każdej instytucji, w jaki sposób będzie prowadziła kampanię na ulicach. Decydujący jest nie tylko gospodarczy sukces. Tu każdy musi myśleć krytycznie”. Kto przez cały czas widzi się na ulicy i zagaduje ludzi: On lub ona musi być w stanie odpowiedzieć w sposób kompetentny także na negatywne pytania. W jaki sposób organizacja może przygotować do tego swoich pracowników? Tu wszyscy są wyjątkowo zgodni. „Kształcenie, selekcja, kształcenie i jeszcze raz kształcenie!” przypomina Patty Traue, zaś Thomas Kurmann jest podobnego zdania. „Nasi współpracownicy będą przez nas intensywnie szkoleni i przygotowani oraz posiadają poczucie silnej identyfikacji z wartościami i celami organizacji”. Są zatrudnieni na stałe, pracują zgodnie z naszymi standardami jakości, a podczas wykonywania działań są kontrolowani. W przypadku trudnych zapytań osoba zostanie skierowana do opiekuna w biurze celem udzielenia właściwej odpowiedzi.” Także AWO nie wysyła swoich honorowych członków od razu „na ulicę”. „Razem z agencją rozwinęliśmy koncepcję dotyczącą szkoleń – informuje Jörg Richard – zawiera ona różne moduły, między innymi trening w zakresie komunikacji z potencjalnym darczyńcą.

W trakcie szkoleń grupy mają na uwadze swoje regiony, sprawdzają jakie szczegółowe projekty mogą przedstawić. Ćwiczymy z nimi również reakcję na negatywny odzew. Członkowie honorowi znajdują w szkoleniach argumenty, wynikające z praktycznej strony pracy – ponieważ po części przeżyli ją w codziennym życiu”.

Agencja Streetwise również stosuje szczegółowe szkolenia. „Widzimy nasze osoby werbujące każdego dnia i obserwujemy je, słuchamy, jakie pytanie się powtarzają. W razie potrzeby doszkalamy” mówi Doris Claßen. Dodaje: „tak czy siak, nie jest celem umieć odpowiedzieć na każde pytanie. Osoby werbujące wiedzą, że nie zawsze są w stanie coś wymyślić”.

Zielony punkt

Już wiemy, dlaczego warto w taki posób namawiać ludzi do współpracy oraz jak to robić. Jednak jak właściwie wyglądają grupy docelowe, które pozyskuje się podczas ulicznego naboru?
„Grupy składające się z członków honorowych faktycznie nie prowadzą czynności wspierających rekrutację. Nie znają targetu, lecz starają się być otwarci na wszystkich” – informuje Wallmeyer, zajmujący się rekrutacją w ramach Greenpeace. „Osoby opłacane za rekrutację, starają się być otwartymi na jak najszerszy krąg osób, koncentrują się jednak głównie na grupie wiekowej od 35 do 40 lat”. Doris Claßen ze Streetwise przesuwa ten zakres trochę dalej: „F2F to wspaniały i przynoszący liczne sukcesy instrument do pozyskania osób w wieku 20-40 lat. Ta grupa wiekowa nie jest zainteresowana pocztą bezpośrednią, nie posiada już stałego numeru IP i nie ma problemu w byciu zaczepionym na ulicy”. Szczególnie skutecznie działa „metoda grup docelowych” Jörga Richarda. „Z naszego doświadczenia wynika, że ludzie podczas rozmowy z innymi szczególnie skuteczni są wtedy, gdy są w tym samym wieku co oni.” – odpowiada Patty Traue.

Skąd wiadomo, z którym z przechodniów warto porozmawiać? „Wśród ludzi, którzy biegają po ulicy, niektórzy mają zielony punkt na brzuchu. Tylko z takimi ludźmi opłaca się intensywna rozmowa. Można ich rozpoznać po zachowaniu, wyglądzie i innych wyimaginowanych cechach, aby potem móc z nimi pokonwersować. Niektóre osoby do spraw dialogu posiadają umiejętność wyszukiwania takich ludzi.”

Czy istnieją inne czynniki gwarantujące sukces? „Bezpośredni dialog nie jest ani nauką, ani tajemną wiedzą. Kiedy zaczyna się od małych zadań, ma się wiele czasu, aby nauczyć każdego, w jaki sposób budować skuteczny dialog” – uspokaja Gerhard Wallmeye. Doris Claßen rozpoczyna listę czynników gwarantujących sukces: „Kontynuacja. Jeśli to możliwe, rekrutować przez cały rok. To nie tylko wzmacnia kadry, ale i zwiększa możliwości drużyny”. Nie tylko planowanie musi się zgadzać, ale także nastrój wewnątrz organizacji, twierdzi radczyni z organizacji Streetwise

Thomas Kurmann z Lekarzy bez granic również wymienia czynniki wpływające na sukces w trakcie kampanii ulicznych. „Elastyczne i uwzględniające koszty planowanie kampanii jest warunkiem ich bezproblemowego przebiegu. Skuteczność rekrutacji zależy bez wyjątku od potencjalnego darczyńcy”.

Ponadto decydujące są:

  • Image i znajomość organizacji,
  • Wybór lokalizacji,
  • Motywacja i identyfikacja współpracowników,
  • Standardy jakości,
  • Mechanizm kontroli,
  • Przyjacielska powściągliwość podczas rozmowy.

„Preferujemy sytuacje, w których panuje koleżeńska atmosfera“ – mówi Jörg Richard z AWO. Przy wyborze lokalizacji, odradza się strefy dla pieszych. „Wolimy sytuacje, w których ludzie nie obciążeni torbami chcieliby jak najszybciej pójść do domu.”. Dr Thomas Röhr z niemieckiego związku ds. pozyskiwania funduszy uzupełnia: „Ważnym jest wyraźna transparentność, z której instytucji czy organizacji jest osoba prowadząca dialog”.

Błędy pracownicze

Jakich błędów należałoby unikać w trakcie prowadzenia kampanii ulicznych? „Krótkoterminowego planowania oraz budowy negatywnego wizerunku przez nadmierne bycie uciążliwym” – odpowiada Thomas Kurmann. Patty Traue ostrzega: „Lepiej nie przeceniać kosztów związanych z rekrutacją i szkoleniem osób”. Na podstawie ich doświadczeń informujecie o nie unikaniu trudnych tematów. „Najlepiej omijać sytuacje, podczas których rekruterzy będą wynagradzani w systemie prowizyjnym. To prowadzi do zażaleń, niskiej jakości pozyskanych członków i niezadowolenia społecznego” – dopowiada Doris Claßen. Także Gerhard Wallmeyer radzi, aby uważać na stosunek pracy zatrudnionych współpracowników. „Dla nas ważne jest, aby osoby zatrudnione pracowały w ich rodzimych regionach. Ta sytuacja powinna być normalnym wykonywaniem pracy, którą chcą i mogą wykonywać latami. Otrzymują rozliczenie finansowe tak samo jak inni zatrudnieni, mają normalny czas pracy, mogą poruszać się środkami transportu publicznego do miejsca pracy. Kiedy ujmie się te wytyczne w całość, automatycznie unika się wielu błędów, jak np. agresja podczas rozmowy”. Lista takich utrudnień, nie jest jeszcze zamknięta. Jörg Richard dodaje: „Pytanie odnośnie regionalności i autentyczności jest ważne”. Czy szczęście leży na ulicy? Na to pytanie nasi rozmówcy odpowiadają różnie.

Apelowanie do osób w miejscu publicznym jest bardzo wymagającym zajęciem. Stoi się tam, jednocześnie będąc obserwowanym. W każdej chwili należy być w pełni skoncentrowanym, zawsze uważnym i przyjaźnie nastawionym.

Thomas Kurmann z Lekarzy bez granic uważa, że: „Każda organizacja musi sama zdecydować, jak bardzo sensowne jest pozyskiwanie nowych członków podczas rekrutacji na ulicy w ramach każdorazowej zbiórki funduszy”. Jörg Richard z organizacji AWO jest powściągliwy: „Szczęście leży na ulicy? Gdy się pracę odpowiednio wykona: być może”.

„Nic nie przemawia przeciwko, a wiele przemawia za – a najbardziej bezpośredni kontakt z darczyńcami i członkami organizacji“ – mówi dr Thomas Rörh w imieniu DFRV. „Chodzi  nie tylko o gospodarczy sukces, ale także o doświadczenie w ramach zbiórki funduszy: każda rozmowa z darczyńcą, dawczynią lub osobą wspierającą jest absolutnym wzbogaceniem naszej pracy” – dodaje.

więcej
Konferencja „Żebrak vs Przedsiębiorca” za nami. Dziękujemy!

W środę, 11.06.2014 r., w hotelu Tobaco w Łodzi odbyła się konferencja Żebrak vs Przedsiębiorca – czy można Być i Mieć w przedsiębiorczości społecznej. W spotkaniu wzięło udział ponad 70 osób, zarówno z województwa łódzkiego jak i z innych miast Polski. Wydarzenie przygotowało Centrum KLUCZ, zajmujące się z ramienia Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO) gospodarką społeczną.

Celem konferencji było przedstawienie rzeczywistych wyzwań stojących na drodze stałej i efektywnej współpracy między biznesem a podmiotami przedsiębiorczości społecznej. – Interesuje nas prezentacja podmiotów i osób, które w swojej działalności i misji łączą rzekomo przeciwstawne siły – chęć bycia i posiadania. Wierzymy, że można osiągnąć efektywność gospodarczą i finansową oraz jednocześnie realizować komponent społecznej odpowiedzialności. – mówi menedżerka Centrum KLUCZ, Ilona Pietrzak. – Jest nam bardzo miło, że nasze wydarzenie odwiedzili reprezentanci wszystkich sektorów – społecznego, biznesu i administracji. Uważamy, że tego typu spotkania są bardzo potrzebne – tak w Łodzi, jak i poza nią. Jako Centrum KLUCZ obiecujemy regularnie je organizować – jak zawsze pod hasłem „Być i Mieć”, które prowadzi nas w naszej działalności.

Podczas konferencji Żebrak vs Przedsiębiorca zaprezentowali się prelegenci wpisujący się profilem działalności, swoim dorobkiem oraz doświadczeniem w tematykę wydarzenia: Aleksandra Wójt (Koncern BSH), Marta Karwacka (Specjalistka ds. CSR), Agata Rudnicka (CSR Impact), Dawid Wawrzyniak (Fundacja PROCA), Mateusz Stasiak (Fundacja 11 Muz), Rafał Górski (INSPRO, Grupa INSPRO Sp. z o.o.), Stanisław Zaręba (Wi-Ma).

Uczestnicy wydarzenia mieli możliwość wzięcia udziału w debacie pod hasłem nawiązującym do tytułu konferencji. Dyskusję moderował Dawid Wawrzyniak (Fundacja PROCA). W trakcie ponad dwugodzinnej rozmowy, zaproszeni prelegenci rozmawiali z przybyłymi gośćmi m.in. o współpracy biznesu z podmiotami przedsiębiorczości społecznej, ekonomizacji oraz kondycji organizacji pozarządowych w Polsce. Podczas konferencji nie zabrakło również niespodzianek. Ręcznie robione identyfikatory dla uczestników spotkania przygotowali Koncern BSH oraz Zakład Aktywności Zawodowej „Dobry Start” Towarzystwa Przyjaciół Niepełnosprawnych z Łodzi.

Partnerem głównym konferencji był Koncern BSH (BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o., Oddział w Łodzi). Patronat honorowy nad konferencją Żebrak vs Przedsiębiorca objęli: Minister Pracy i Polityki Społecznej, Pan Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Marszałek Województwa Łódzkiego, Pan Witold Stępień. Patronami merytorycznymi zostali: Grupa INSPRO, Sieć Sensownego Biznesu, CSR Impact. Patronatem medialnym wydarzenie objęli: TVP Łódź, portal ngo.pl, StartUp Magazine oraz portal odpowiedzialnybiznes.pl. Partnerami byli: Spółdzielnia socjalna Time, Fundacja PROCA, 11 Muz – Innowacje w kulturze.

Dziękujemy Państwu za udział w konferencji „Żebrak vs Przedsiębiorca – czy można Być i Mieć w przedsiębiorczości społecznej”.

Dziękujemy za Państwa entuzjazm do tego przedsięwzięcia, za zainteresowanie i zaangażowanie.

Tym z Państwa, którzy wzięli udział w konferencji, dziękujemy za energię, burzliwe dyskusje i za nowe doświadczenia, które dzięki Państwu zdobyliśmy. Zapewniamy – jeszcze będzie okazja się spotkać!

Fotorelacja

 

Prezentacje z konferencji do pobrania:

Fundacja 11 Muz – Innowacje w kulturze

Koncern BSH

CSR Impact

Fundacja PROCA

Pani Marta Karwacka

więcej

Eksperci

Karolina Cyran-Juraszek

Karolina_Cyran_Juraszek

Emilia Jałoszyńska

emila jaloszynska

Rafał Górski

rafal_gorski

Dawid Wawrzyniak

dawid_wawrzyniak

Sylwia Kobayashi

Sylwia_Kobayashi

Szymon Sikorski

sikorski

Robert Kawałko

Robert Kawałko

Jerzy Mika

Jerzy Mika

Agnieszka Krawczyk

agnieszka_krawczyk_

Becky Ann Gilbert

Becky

Jochen Schiel

Jochen

Karolina Cyran-Juraszek

Dyrektorka, managerka, obecnie trenerka i konsultantka wielu organizacji zajmujących się rozwojem podmiotów ekonomii społecznej. Doświadczona w zarządzaniu wieloma projektami, w tym ze środków unijnych (Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów Ludzkich, Inicjatywa Wspólnotowa EQUAL, Program Operacyjny Kapitał Ludzki) oraz w ramach Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich. Ekspertka w kategorii „wolontariat pracowniczy” w Konkursie Dobroczyńca Roku, prowadzonym przez Akademię Rozwoju Filantropii, a także ekspertka społeczna w konkursie na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku, prowadzonym przez Fundację Inicjatyw Społeczno Ekonomicznych. Związana z sektorem organizacji pozarządowych od 16 lat. W latach 2004-2008 kierowniczka projektu „Partnerstwo dla Rain Mana” fundacji SYNAPSIS, realizowanego we współpracy z siedmioma partnerami, w ramach IW EQUAL. Rezultatem projektu jest pierwsze funkcjonujące w Polsce przedsiębiorstwo społeczne, zatrudniające 24 dorosłe osoby z autyzmem. Przedsięwzięcie zostało nagrodzone tytułem „Najlepsza Inwestycja w Człowieka Europejskiego Funduszu Społecznego na rok 2007” i Europejską Nagrodą Przedsiębiorczości za rok 2007. Karolina Cyran-Juraszek kierowała przez dwa lata systemowym projektem w ramach Priorytetu 1.2. POKL, którego celem jest stworzenie zintegrowanego systemu wsparcia ekonomii społecznej w Polsce. Od dwóch lat działa w zespole Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, w którym zarządzała projektem Prove it PL!, w ramach którego współtworzyła część finansową innowacyjnego narzędzia do mierzenia oddziaływania i kapitału społeczno-ekonomicznego w przedsiębiorczości społecznej.

Emilia Jałoszyńska

Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego Wydziału Zarządzania o specjalizacji rachunkowość i zarządzanie finansami. Od lat zajmuje się kompleksową obsługą księgowo-podatkową. Posiada 10-letnią praktykę zawodową. Swoje doświadczenie zdobywała współpracując z różnymi podmiotami, w tym organizacjami non profit. Prowadziła księgi rachunkowe spółek, fundacji i stowarzyszeń, sporządzała roczne sprawozdania finansowe, rozliczała projekty współfinansowane z środków unijnych, współuczestniczyła w badaniu sprawozdań finansowych oraz audytach zewnętrznych projektów. Aktualnie aplikant na biegłego rewidenta i jednocześnie księgowa. Na bieżąco uzupełnia i udoskonala swoją wiedzę oraz umiejętności zawodowe. Prywatnie wolny czas spędza aktywnie, lubi nowe wyzwania. Nie wyobraża sobie życia bez książek, muzyki, kina, dobrej kuchni i podróży. Jej sposobem na relaks po ciężkim dniu jest szydełko i włóczka.

Rafał Górski

Absolwent Politechniki Łódzkiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Szkoły Trenerów Organizacji Pozarządowych, Akademii Coachingu oraz Studium Menedżerskiego Mini MBA, mgr inż. informatyki. Doktorant na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, certyfikowany doradca biznesowy Podmiotów Ekonomii Społecznej [Certyfikat Doradcy Biznesowego]. Specjalizuje się w dobrym zarządzaniu i wprowadzaniu zmian w każdych okolicznościach. W pracy menedżerskiej, coachingowej i szkoleniowej wykorzystuje idee, metody oraz narzędzia pochodzące z różnych światów, m.in. biznesu, organizacji społecznych, sportu, zakonów i wojska. Z działalnością organizacji społecznych jest związany od 1995 roku, m.in. jako prezes zarządu Instytutu Spraw Obywatelskich, aktywista kampanii „Tiry na tory” i autor rubryki „Refleksyjnie o zarządzaniu dobrami” na portalu ngo.pl. Współpracował z Youth Business Poland i Instytutem Innowacji. Udziela się społecznie w pracach Izby Coachingu . Jest partnerem zarządzającym firmy Coachownia. W czasie wolnym kształtuje swoje ciało, umysł i ducha, przygotowując się do „Selekcji”, gry terenowej opartej na testach do jednostek specjalnych, m.in. brytyjskiego SAS-u, polskiego GROM-u i amerykańskiego Delta Force.

Dawid Wawrzyniak

Posiada doświadczenie w pracy z członkami zarządów oraz wyższą kadrą zarządzającą, prowadząc coaching indywidualny, jak i grupowy m.in dla PricewaterhouseCoopers, Polkomtel, Orlen Upstrem, BGŻ, BZ WBK, Mondi, Abbott, RR Donnelley, Organic Farma Zdrowia, Pleneria, Materna Communications, Monday PR. Pracował z menedżerami takich firm jak: Aviva, IBM, Lovells, Franklin Covey, ING, Expander Prestige, Deutsche Bank, Torrex Chiesi, Pay-Back Group, Perfetti Van Melle Polska, Kancelaria Prawnicza Panfil. Ma doświadczenie jako konsultant w doskonaleniu procesów innowacyjnych oraz tworzeniu strategii przy pomocy Blue Ocean Strategy™. Posiada również doświadczenia w konsultingu strategicznym w Polsce i zagranicą. Brał udział w projektach doradczych m.in. dla PricewaterhouseCoopers, Abbott, Banku Ochrony Środowiska. Jako konsultant i coach brał udział w projekcie dla Giełdy Papierów Wartościowych, której celem było opracowanie metody badającej i określającej Kapitał Intelektualny spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystuje nie tylko do celów biznesowych, jest współzałożycielem i prezesem Fundacji PROCA. Mentor dla młodych przedsiębiorców, brał udział w społecznych projektach m.in: Szkoła Milionerów, Business is for you – coaching and mentoring first step to own company, Spadochron, Youth Business Poland, za co otrzymał osobiście podziękowania z rąk Księcia Karola.

Sylwia Kobayashi

Coach, doradca i fundraiser.  Posiada 20 - letnie doświadczenie w marketingu. Przez 10 lat zdobywała je w międzynarodowych korporacjach pracując w działach PR , komunikacji marketingowej.  Zebrała doświadczenia z komunikacji marketingowej na rynkach B2B i B2C, prowadząc kampanie wprowadzania nowych produktów rynkowych lub budowania i zmiany marki. Od blisko 10 lat związana z 3. sektorem.  Z satysfakcją i radością zbudowała sprawnie działający i dający fundacji różnorodne źródła dochodu fundraising, a co za tym idzie dużą grupę darczyńców w WWF Polska. Jej doświadczenie dotyczy zarówno pracy z darczyńcami indywidualnymi – w skali masowej,  jak też indywidualnej,  a także z darczyńcami korporacyjnymi.  Z radością dzieli się ze swoimi klientami doświadczeniem w budowaniu zespołu jako infrastruktury dla fundraisingu. Bardzo bliskie jest jej zarówno strategiczne długofalowe planowanie,  jak i detaliczne,  operacyjne przygotowanie każdego etapu projektu.  A najważniejszy staje się na koniec dialog z darczyńcą. Właścicielka Pracowni Coachingu i Fundraisingu ”Sentio”.

Szymon Sikorski

Prezes i strateg w firmie Publicon. Prezes bieżącej kadencji Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Public Relations, w zarządzie stowarzyszenia od 2008. Członek Rady Etyki Public Relations. Założyciel i pomysłodawca cyklu konferencji Social Media Day, promującej rewolucję, jaka dokonuje się dzięki nowym mediom (socialmediaday.pl). Założyciel i prezes Stowarzyszenia OpenGov.pl, zajmującego się transparentnością komunikacji instytucji publicznych. Juror krajowych i międzynarodowych konkursów branżowych (Złote Spinacze, Bright Awards). Pomysłodawca i główny organizator cyklu PR Regionów. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim. Wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Tischnera w Krakowie i wielu innych uczelni wyższych. Ekspert i trener w programie „Markowa Gmina”. Trener w projekcie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego „Strategicznie dla rozwoju”. Pracował na rzecz największych marek i instytucji. Lider projektu nagrodzonego w 2012 roku Złotym Spinaczem w kategorii Lobbying & Public Affairs. Autor i współautor wielu publikacji branżowych.

Robert Kawałko

Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz stypendysta Uniwersytetu Fryburskiego w Szwajcarii. Kierował działami marketingu kolejno w dwóch firmach z branży IT, a następnie zdobywał doświadczenie jako fundraiser w organizacjach pozarządowych. Przez dwa lata kierował dużymi kampaniami typu direct mail. Od 2000 roku prowadzi firmę doradczą specjalizującą się w PR, fundraisingu, szkoleniach i doradzaniu organizacjom. Jest założycielem Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu (PSF), którego był Prezesem Zarządu w latach 2006-2012. Obecnie jest wiceprezesem i szefem działu szkoleń PSF. Będąc od 2007 roku wiceprezesem Europejskiego Stowarzyszenia Fundraisingu (ESF), z dniem 6 grudnia 2012r. objął stanowisko Prezesa Zarządu EFA. Współtworzył wiele kampanii fundraisingowych, wykładał na konferencjach m.in. w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, w Holandii, Japonii i na Węgrzech. Prowadził także zajęcia na kilku uczelniach (UJ, UPJP2, UEK i in.). Jest członkiem Stowarzyszenia Trenerów Organizacji Pozarządowych, Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej i Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Jerzy Mika

Zajmuje się szkoleniami, zarządzaniem i doradztwem strategicznym dla NGO. Absolwent i pracownik naukowy Uniwersytetu Opolskiego. Wicedyrektor Katolickiego Instytutu Zarządzania. Prezes Towarzystwa Alternatywnego Kształcenia "TAK" w Opolu. Instruktor ZHR, współpracownik i doradca firm Maha Polska sp. z o.o. i WSOP sp. z o.o. Trener zarządzania i konsultant wielu organizacji społecznych, fundacji i stowarzyszeń, administracji samorządowej. Współpracownik Towarzystwa Doradczego Ryszard Stocki, audytor projektu NPI – audyt organizacyjny. Trener i konsultant programu naprzemiennego kształcenia inżynierów Silesianum Professional. Coach w systemie kształcenia ICAM. Właściciel firmy szkoleniowej. Od czerwca 2012 roku Prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu.

Agnieszka Krawczyk

Absolwentka prawa i podyplomowego studium prawa podatkowego na Uniwersytecie Łódzkim. Odbyła aplikację radcowską w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Łodzi. Doświadczenie zawodowe zdobywała w ramach praktyk aplikacyjnych, pracy w organizacjach pozarządowych oraz przy obsłudze podmiotów gospodarczych i podmiotów ekonomii społecznej (przede wszystkim spółdzielni socjalnych). Brała udział w pracach nad projektem ustawy o firmie społecznej, była członkinią grupy ds. lobbingu i legislacji powołanej w ramach realizacji projektu „KŁOS”. Żywo zainteresowana zagadnieniami legislacji w zakresie ekonomii społecznej.

Becky Ann Gilbert

Urodziła się w 1969 r. w USA. Karierę zawodową rozpoczynała jako konsultantka ds. PR – najpierw w amerykańskim Ministerstwie Kultury, następnie w Smithsonian Institution w Waszyngtonie. Od 1996 r. mieszka w Niemczech. Podczas studiów z zakresu komunikacji społecznej i biznesowej pracowała jako freelancer dla Deutsche Welle - Amerykańskiej Akademii i Uniwersytetu Sztuki w Berlinie. Od 2001 r. tworzyła i zarządzała działem fundraisingu w Deutsche Museum w Monachium. Była odpowiedzialna zarówno za pozyskiwanie darowizn, sponsorów i sympatyków dla dużych projektów, takich jak „100 lat Deutsches Museum”, „Wystawa klimatu” i „Świat dziecka”, jak i za ogólne działania muzeum. Od 2003 do 2007 r. kierowała działem komunikacji Domu Kultur Świata w Berlinie. Od września 2007 r. jest dyrektorem rozwoju w Europejskiej Szkole Zarządzania i Technologii. Od 2001 r. członkini DFRV. W 2005 r. założyła Sekcję Fundraisingu Na Rzecz Kultury i Sztuki. W zarządzie DFRV od 2006 r.

Jochen Schiel

Od 2006 roku niezależny konsultant specjalizujący się w małych organizacjach non-profit. Wcześniej (1995-2006) zdobywał doświadczenie w obszarze operacyjnego fundraisingu (budowanie strategii fundraisingowych, tworzenie fundacji, fundusze), a także jako Dyrektor Zarządzający Pan y Arte (Dietmar Schönherr). Absolwent Akademii Fundraisingu, wykładowca od 2009 r.